Za 10 groszy
   Imieniny: Celiny i Walerego
   STRONA GLÓWNA    ARTYKULY    OGLOSZENIA DROBNE    FORUM    GALERIA ZDJEC    KATALOG WWW    LOGOWANIE    REJESTRACJA  
  MENU
· Artykuły
· Dopisz Artykuł
· Ogloszenia drobne
· Reklama
· Katalog WWW
· System punktowy
· Twoje konto
· Zaproś sąsiada
· Szukaj w serwisie
· Listy maillingowe
· Giełda podręczników
· Kalendarz wydarzeń
· Galeria zdjęć
· Wwwizytówki
· Kontakt, pytanie

Moja dzielnica:
· Mapa dzielnicy
· Rozkład jazdy ZTM
· Książka telefoniczna

Zdjęcia Satelitarne:
· Omap
· Google
· Kolejka w Urzędzie Dzielnicy Bemowo

Usługi:
· Webdesign

  WWWIZYTÓWKI
Wojskowa Akademia Techniczna

Opieka kardiologiczna przez telefon 24h

Zamów Wwwizytówkę....

  KTO JEST ON-LINE?
Witaj, Gość
Pseudonim
Hasło

Zarejestruj się.
Jako użytkownik serwisu możesz więcej, np. zobaczysz kto jest on-line, ilu jest użytkowników, ...

  ALIENACJA WŁADZY CZY DEPRESJA SPOŁECZNA?
Wysłano dnia 06-07-2005 o godz. 13:31:22 przez Admin
Propozycja nowego tematu Autor: Cezar

Życie stawia każdego dnia przed nami nie tylko pytania i wyzwania osobiste, ale również stawia nas w sytuacjach, które z uwagi na charakter dotyczący określonych większych grup ludzkich należy uznać za masowe. Socjologia tradycyjnie dzieli grupy społeczne, mówiąć w dużym sktrócie, na grupy celowe i społeczności lokalne. Grupy celowe charakteryzuje istnienie wspólnej płaszczyzny zainteresowania, celu do osiągnięcia. Są tu zarówno grupy hobbystyczne jak i związki zawodowe czy partie polityczne. W przeciwieństwie do nich społecznośći lokalne są grupami, gdzie więzi społeczne powstają poprzez przynależność do określonego terytorium, czyli na podstawie miejsca przebywania, życia.


Tyle teorii, a teraz spójrzmy na nasze realia, na realia 2005r. na Bemowie. W zakresie grup celowych istnieje pewna różnorodność i w niewielkim stopniu one funkcjonują. Z tym, że z definicji nie są one przywiązane do miejsca, lecz do celu i w zwiążku z tym, nie można ich bezpośrednio utożsamiać z naszą dzielnicą, nawet gdy mają tu siedzibę i stąd rekrutują członków. Tak więc możemy zauważyć, że mamy jakieś kluby, organizacje społeczne, partie na terenie Bemowa.

Właśnie nałożenie problematyki samorządnośći lokalnej i instytucji samorządu terytorialnego, na klasyczny podział grup społecznych rodzi pewne problemy, gdyż istotą działania organizacji politycznych w ramach samorządu terytorialnego staje się bardziej element lokalizmu niż program polityczny. W skali mikro, to jest w skali jednostek samorządu terytorialnego, partie polityczne nie mogą realizować swojej ideologii społeczno-politycznej czy gospodarczej. Mogą w niewielkim stopniu postawy tej idei przenosić na zadania związane z zaspokajaniem potrzeb mieszkańców społeczności lokalnej.

Instytucją w takich warunkach naturalną są wszelkie samoinicjująće się grupy ludzkie w ramach społeczności lokalnej, mające zarówno poczucie więzi na bazie swojego miejsca zamieszkania, jak i wspólne cele związane właśnie z ową lokalną wspólnotą.

Wychodząc z rtych założeń należało by wskazać niemal całkowity bezsens istnienia lokalnych organizacji partyjnych, oraz konieczność rozwijania wszelkich lokalnych ruchów społecznych na rzecz załatwiania swoich lokalnych spraw i potrzeb. Oczywiście "rynek" organizacji społecznych można doskonale badać tradycyjnymi narzędziami socjologii i opisywać w ujęciu statystycznym. Jednak istotna jest wyłącznie finalna diagnoza tej społeczności. Diagnoza ta natomiast nie tylko na Bemowie, ale w całym niemal kraju wygląda nieciekawie.

W kraju, w którym ćwierć wieku temu społeczeństwo stworzyło milionowy ruch społeczny, zresztą na tyle potężny by doprowadzić do znacznych przemian społecznych i poltycznych sytuacja po owych 25 latach uległa całkiwtej zmianie. Dziś możemy śmiało mówić o całkowitej atomizacji społeczeństwa. Nie chodzi mi tu wyłącznie o alenację władzy, bo stare przysłowie mówi, iż: "każda władza demoralizuje się". Władza stanowi oddzielny problem, zresztą dość poważny problem w tym kraju. Jednak o ile można mówić, iż władza wymaga wymiany, to od społeczeństwa należy oczekiwać przemiany.

Przeciętna rodzina, żyje dziś własnym życiem, niemal nei zauważając otoczenia. Z kolei przciętny, statystyczny, człowiek życie w świecie wyłącznie własnych problemów. O ile tradycyjne struktury rodzinne zanikają w Polsce, w zależności od punktu odniesienia, od końca XIX w lub połowy XX w., o tyle ostatnie dziesięciolecie przyniosło całkowity upadek nie tylko tradycyjnych struktur i więzi rodzinnych, ale również więzi społecznych w tym lokalnych.

Możemy winić odgórnie polityków, za zmarnowane nadzieje i zawiedzione oczekiwania społeczeństwa, które wierzyło, iż kapitalizm przyniesie mu dobrobyt. Lecz to nie zaradzi w żadnej mierze sytuacji. Gdy przychodzi okres wyborów, politycy, decydencji wszystkich partii zachęcają do głosowania, zabiegają o poparcie, o wyborców, choćby o zainteresowanie. Frekwencja wyborcza pokazuje jakie jest to zainteresowanie. I obserwując malejąće z roku na rok zainteresowanie społeczeństwa dla działań społeczno-politycznych radośnie winimy za to polityków, wskazujemy afery i puste obietnice, jako przyczynę takiego stanu rzeczy.

Oczywiście, wieczne afery nie zachęcają do aktywności, nawet wyborczej, a biurokratyzaacja kraju zniechęca do wszelkiej aktywności społecznej. Ale nie tu tkwi podstawa problemu. Przecież 25 lat temu, gdy rodził się zbiorowy ruch społeczny przeciw istniejąćemu wtedy systemowi władzy, ten ruch społeczny nie był przez władzę adorowany czy wspomagany. Narodził się sam, na przekór wszystkim i wszystkiemu. "To se ne wrati..." jak mawiają sąsiedzi. A może jednak? Może nasze społęczności, przynajmniej te lokalne zbudzą się ze snu i znów staną się społęcznościami, które będą załatwiać swoje lokalne sprawy? nie wszystko w tym systemie w jakim żyjemy jest złe. W 1990r. powołano do życia instytucję samorządu terytorialnego ustawą z dnia 8 marca 1990r. o samorządzie terytorialnym (obecnie ustawa o samorządzie gminnym). Po dziesięciu latach powołano instytucję samorządu powiatowego i wojewódzkiego. Powinno być lepiej a nei gorzej. Mamy ku temu możliwości, tylko z nich nie korzystamy.

W marcu b.r. patrzyłem jak na Bemowie pojawia się bodziec, a za nim grupa ludzi. Chodziło o projekt budowy dróg ekpresowych. Mieszkańcy setkami przyszli na sesję rady dzielnicy, buntowali się, byli gotowi wywieść radnych z sali na taczkach, za to, że proponują im autostradę pod oknami. Co się stało po trzech miesiącach. Nikt o tym już nie pamięta, a pamięć wróci, gdy rozpoczną się pierwsze wykopy. Przypominają mi się gdy o tym myślę słowa piosenki: "stoczniowcy Gdyni, stoczniowcy Gdańska, idźcie do domu, skończona walka...". No i tak do dokładnie wygląda. Mieszkańcy przez miesiąc krzyczeli a potem zapomnieli. A ta inwestycja nadal jest w planach i trwają pracę nad jej wdrożeniem. Czy wyborców, ktorzy siebie nie traktują poważnie, władza może traktować poważnie. przecież Ci nasi decydenci wiedzą, że mieszkańcy dwa razy pokrzyczą a potem pójdą do domu. A jak przyjdą wybory to i tak zagłosują.

Nie nawołuję tu wcale do powstania, czy nawet do manifestacji, ale do korzystania ze swoich praw i realizacji swoich obowiązków. Bo jak dla naszego dobra, wychodząc z domu zamykamy drzwi na klucz i sprawdzamy czy się zamknęły, tak samo powinniśmy dbać o nasze interesy zbiorowe. Sięgnę do niskich instynktów ludzkich i powiem, że skoro placimy naszym przedstawicielom w organach władzy, to powinniśmy sprawdzić czy dobrze pracują za nasze pieniądze. A nas to jakoś nei interesuje. W miesiąc po pamiętnwj sesji rady dzielnicy w sprawie autostrad, na kolejną sesję nikt z mieszkańców dzielnicy nie przyszedł. A tam jest przyjemnie. Wprawdzie nie dają poczęstunku, ale bywa zabawnie niemal jak w kabarecie. Pomijając zaś elementy rozrywkowe czy satyryczne sesji, to my za to przedstawienie płacimy i jakoś nie interesuje nas co się za te nasze pieniądze dzieje.

Społeczeństwo po prostu śpi, albo też, jak chętniej to określam, znajduje się w stanie zbiorowej depresji. Zniechęcenie, załamanie, zapatrzenie na własne sprawy, zamknięcie się na kontakty z sąsiadami, dalszą rodziną, to wszystko objawy tej depresji. Optymiści twierdzą, iż taka senność jest cechą charakterystyczną dla naszego narodu. Być może, bo tego nas w jakiejś mierze uczy historia. Ale musimy zwrócić uwagę, iż zminiły się realia w odniesieniu zarówno do jednostki jak i wielkich społeczności. Dziś opieranie się na złudnej nadziei, że społeczeństwo się obudzi, bo zawsze tak było, jest właśnie wyłącznie złudną nadzieją. Nasze społeczeństwo, w okresie historycznym zawsze budziło się co jakiś czas i domagało społecznych zmian i reform. Ale to było całkowicie inne społeczeństwo. Tamto klasyczne społeczeństwo istniało w systemie seregu zależności i silnych więzi zarówno rodzinnych, lokalnych, zrzeszeniowych jak i narodowych. Obecnie większość tych więzi zanikła. Rodziny stają sie zatomizowanymi komórkami o strukturze najwyżej 2+coś. Wielopokoleniowych rodzin nie ma już od dawna, ale ostanio tendencje do tworzenia stałych związków i posiadania potomstwa również ulegają osłabieniu. W zakresie aktywności zawodowej stajemy się znacznie bardziej mobilni. Powstaje, z konieczności, model pracy czasowej na rzecz jakiejś instytucji czy przy jakimś projekcie. Stąd zanik więzi w ramach struktur zawodowych i w miejscu pracy. Życiowo również, m.in. z związku ze sprawami zawodowymi, stajemy się mobilni. Czytamy ogłoszenia i zastanawiamy się czy podjąć pracę na wybrzeżu czy w Australii. Zanik więzi rodzinnych natychmiast zaowocował zanikiem więzi sąsiedzkich. Nie czujemy żadnego przywiązania do miejsca w jakim mieszkamy i żyjemy, a w ramach zjednoczonej europy rozrasta się to do zaniku poczucia przynależności narodowej.

I tak pozostaje mi tylko zacytować tytuł książki: "Samotny tłum". Bo czymś takim jest obecnie nasze społeczeństwo. Gdy mamy problem z autostradą pod oknem, a problem ten dotyczy kilkudziesięciu tysięcy ludzi, każdy z nich myśli indywidualnie:"trzeba zmienić mieszkanie". Brak natomiast myślenia w kategoriach wspólnoty. Doktryna "ratuj się kto może", stanowi całkowite zaprzeczenie więzi społecznych, a w działaniu stanowi element charakterystyczny dla paniki, dla reakci tłumu a nie społeczności. Stąd może moje przyrównanie obecnego stanu społeczeństwa do depresji. Bo jest to stan chorobowy i wymaga naprawy. Sugerowanie, że w całym świecie tak jest, że ludzie w krajach rozwiniętych nie znają sąsiadów, co rok przenoszą się z miejsca na miejsce, nie tworzą trwałych związków rodzinnych, jest nie do końca prawdziwe. Z drugiej strony skoro w częsci zjawiska te są prawdziwe i realne, to świadczyć to może nie tyle o normalności tego stanu, co o upadku pewnej cywilizacji.

Nie wchodząc jednak w zagadnienia nadchodzącej "ery wodnika", zastanówmy się czy warto przetwarzać naszą cywilizację w taki sposób. My z tej przemiany nie uzyskamy żadnej korzyści. Przestająć wykazywać zainteresowanie drugim człowiekiem, miejscem gdzie mieszkamy, poczynaniami władzy za które płacimy, sami skazujemy się na społeczne niepowodzenie. Natomiast próba zrównoważenia społecznego niepowodzenia prywatnym sukcesem nie do końca nas zadowoli. To właśnie rozbicie społeczności w imię prywatnego sykcesu powoduje, że wstawiamy kraty w okna, boimy się wyjść w nocy na ulice i ogradzamy nowe osiedla.

Do naprawy istniejącego stanu rzeczy potrzeba w sumie niewiele, trzeba podnieść głowy, popatrzeć wokół, porozmawiać z sąsiadem, zainteresować się co nam władza lokalna zamierze wybudować w sąsiedztwie i zapytać dlaczego na Bemowie jest tak mało szkół licealnych i nie ma szpitala. Spotkać sie z sąsiadami i porozmawiać o tym czego nam brak w otoczeniu. I wreszcie kontrolować poczynania włądz lokalnych. Chodzić czasem na sesje, zaglądać na stronę internetową urzędu, pytać. Bo nie do końca możemy mieć pretensje do pzedstawicieli władzy, że nie dbają o nasze potrzeby, gdy my o nich nie mówimy.

 
  POKREWNE LINKI
· Więcej o Propozycja nowego tematu
· Napisane przez Admin


Najczęściej czytany artykuł o Propozycja nowego tematu:
Bemowo-lotnisko


  OCENY ARTYKUŁU
Wynik głosowania: 4
Głosów: 5


Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Wyśmienity
Bardzo dobry
Dobry
Przyzwoity
Zły


  OPCJE

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku

 Wyślij ten artykuł do znajomych Wyślij ten artykuł do znajomych


"User's Login" | Logowanie/Założenie konta | 0 komentarze
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu.
Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować
   STRONA GLÓWNA    KONTAKT    POLITYKA PRYWATNOSCI    FORUM    LOGOWANIE    REJESTRACJA  
LSI - LOKALNE SERWISY INFORMACYJNE
COPYRIGHT © 1999-2010

www.bemowo.pl | www.sadyba.waw.pl | www.targowek.pl | www.wawer.waw.pl | www.zoliborz.waw.pl
PHP-Nuke Copyright © 2004 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Tworzenie strony: 0.08 sekund